Lwów nie oddamy

Lwów nie oddamy

Teatr im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie

Na podstawie reportażu “Lwów nie oddamy” Katarzyny Szyngiery i Mirosława Wlekłego

 

 

Grand Prix 54. Przeglądu Teatrów Małych Form Kontrapunkt w Szczecinie

Nagroda Specjalna Jury 14. Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych R@port w Gdyni

Nagroda Dziennikarzy 5. Festiwalu Nowego Teatru w Rzeszowie

Nagroda zespołowa dla aktorów w Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej

Nagroda dla Najlepszej Aktorki dla Oksany Czerkaszyny w Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej

Druga nagroda aktorska dla Oksany Czerkaszyny za rolę kobiecą na Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym Boska Komedia

Laur Konrada XX edycji Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuki Reżyserskiej INTERPRETACJE Katowice 2020 dla Katarzyny Szyngiery

 

Reżyseria: Katarzyna Szyngiera

Scenariusz: Katarzyna Szyngiera, Marcin Napiórkowski, Mirosław Wlekły

Dramaturgia: Olga Maciupa

Scenografia: Przemysław Czepurko, Katarzyna Ożgo

Kostiumy: Ireneusz Zając

Światło: Michał Stajniak

Muzyka: Jacek Sotomski

Obsada: Dagny Cipora, Oksana Czerkaszyna, Małgorzata Machowska, Mateusz Mikoś, Piotr

Mieczysław Napieraj, Robert Żurek

https://teatr-rzeszow.pl/shows/76?m=22

 

Beniową podzieliła historia. Nie ma przejścia z ukraińskiej strony wsi na polską i odwrotnie. Mieszkańcy nie mogą w upalne dni przekroczyć Sanu i schronić się pod lipą, która od dwustu lat rośnie półtora kilometra od ich domów.

Jesteśmy wychowani w kulcie pamięci. Myślimy o niej jak o drzewie. Pamięć należy pielęgnować, dbać o jej korzenie, by dawała nam schronienie i poczucie wspólnoty, by stanowiła punkt odniesienia w zmieniającym się świecie. Tymczasem pamięć znacznie bardziej przypomina rzekę. Nie tylko nieustannie płynie i zmienia się, lecz także dzieli i wyznacza granice.  

Wierzymy, że trzeba pamiętać, by oddać sprawiedliwość przodkom, by być członkiem narodowej wspólnoty, by w przyszłości uniknąć tragedii. Rzadko zastanawiamy się nad tym, jak łatwo pamięć staje się pożywką dla uprzedzeń, konfliktów, nawet nienawiści.

Stosunki polsko-ukraińskie ilustrują ten mechanizm. Choć tyle mamy wspólnego w teraźniejszości, tak wiele dzielimy planów i obaw o przyszłość, nasze relacje wciąż układamy pod dyktando trudnej przeszłości.

Nadarza się doskonała okazja, by o tym porozmawiać. 1000 lat temu spotkaliśmy się po raz pierwszy. Wojowie Bolesława Chrobrego przegonili ich za Bug rycerzy Jarosława Mądrego, obrzuciwszy ich inwektywami. 100 lat temu trwała Bitwa o Lwów i wojna polsko-ukraińska. Pół roku temu polski minister pojechał do Lwowa, uwolnić z klatek kamienne lwy, symbolizujące polską przeszłość miasta.

Spektakl “LWÓW NIE ODDAMY!” powstał na podstawie materiału dokumentalnego. Wykorzystując wypowiedzi zebrane w wywiadach, ankietach i źródłach pisanych pokazuje, jak uprzedzenia i nienawiść karmią się pamięcią. Przygotowali go wspólnie twórcy z różnych dziedzin – aktorzy, reżyserka, reporter, badacz pamięci, operator oraz artyści wizualni. Na różne sposoby śledzimy możliwe wersje pamięci polsko-ukraińskiej i współczesne relacje, by przedstawić je w interdyscyplinarnej formie teatralnej.”

“Szyngiera i Wlekły wiedzą, o czym mówią – w odróżnieniu od wielu innych twórców teatralnych biorących się za ważkie tematy […]

Skądś to znamy. Aktorzy opowiadają o sobie, wychodzą z roli, z którą się nie zgadzają, zwracają się wprost do widza z fikcyjnymi lub prawdziwymi – kto to wie – światopoglądowymi deklaracjami. Wszystko to od kilkunastu miesięcy kojarzy się w Polsce z teatrem Olivera Frljicia, reżysera głośnej “Klątwy” w warszawskim teatrze Powszechnym. Jednak Szyngiera pracowała w podobny sposób już przed oprotestowaną stołeczną premierą. Od Frljicia różni ją m.in. specyficzna, niewykluczająca radykalizmu empatia.”

Witold Mrozek “Gazeta Wyborcza”

“Katarzynie Szyngierze należy pogratulować odwagi. Przy granicy z Ukrainą, w miejscu gdzie wciąż jeszcze żywe są wzajemne animozje, pamięta się – niestety, głównie – o swoich krzywdach i bólu, jaki wzajemnie sobie zadano, zrobić taki spektakl nie było łatwo. Reżyserka bierze do tego pełną odpowiedzialność za swoją artystyczną wypowiedź, powielając – nic w tym złego – gest Olivera Friljicia, polegający na wpleceniu w materię spektaklu skarg i pretensji aktorów do niej, jako twórczyni całego tego świata, nakazującej im mierzyć się z tak trudną materią scenicznych narracji. Wyszła z tej próby zwycięsko, zrobiła bardzo dobre, wartkie, a przede wszystkim niezwykle ważne i prawdziwie katartyczne przedstawienie”

Tomasz Domagała, domagasiekultury.pl

“Ale to, co najważniejsze, wydarza się w relacji rzeszowskich aktorów z występującą w spektaklu gościnnie Oksaną Czerkaszyną, która została zaproszona, by zagrać „prawdziwą Ukrainkę”. Okazuje się bowiem, że uprzedzenia wcale nie są wyłącznie narzędziem złych polityków, instrumentalnie traktujących historię […] czy teatr może odczarować bolesną historię?”
Michał Centkowski “Newsweek”

Jedna z najlepszych propozycji tego festiwalu – spektakl „Lwów nie oddamy” w reż. Katarzyny Szyngiery – od razu wszedł do stałego repertuaru Teatru im. Siemaszkowej i ma szansę zostać najmocniejszą jego propozycją w tym sezonie. To ważny spektakl nie tylko dlatego, że dotyka niełatwego tematu relacji polsko-ukraińskich, ale także dlatego, że jest to pierwszy w Rzeszowie spektakl publicystyczny, odważny, nieuciekający od trudnych pytań, które nieraz będą wytrącać widza ze strefy komfortu i zmuszać do konfrontacji z kontrowersyjnymi poglądami. Propozycji prowokujących dyskusję brakowało dotąd w rzeszowskim Teatrze im. Siemaszkowej. Choć temat trudny, to pomysł na spektakl zaskakujący i wciągający widza w ciekawą grę. W dodatku brawurowo zagrany przez aktorów. Warto zobaczyć nową jakość u Siemaszkowej.

Magdalena Mach, Gazeta Wyborcza

“Fenomenalnie mocny, równy i „zgrany w pół myśli” zespół aktorski „Siemaszkowej” stawia ze sceny pytania: mocne, brutalnie szczere, bezkompromisowe.”

Anomaliateatralia.blogspot.pl

“Już samym tytułem “Lwów nie oddamy” reżyserka Katarzyna Szyngiera dowcipnie i nieco makiawelicznie pokazała współczesne relacje Polaków i Ukraińców, i zbudowała spektakl z mistrzowskich scenek, dawkowanych lapidarnie i celnie, zarówno w przekazie historycznym (nie tylko tym drażliwie XX-wiecznym, ale również prahistorycznym sprzed 1000 lat) jak i mentalnościowym, ośmieszając ksenofobię, tworzenie “nowej” historii przez polityków oraz nacjonalistów z obu stron granicy”

Aram Stern, Teatr dla Wszystkich online

“…spektakl Szyngiery ma prawo się podobać i nawet może spełnić ważną rolę w projekcji relacji polsko – ukraińskich. Ponadto jest zrealizowany czytelnie, dynamicznie, odważnie i jest świetny aktorsko”

Andrzej Piątek, Dziennik Teatralny

Scroll to Top