Author Archives: Mirosław Wlekły

Metoda na serce. Śledztwo

Metoda na serce. Śledztwo

Teatr Powszechny w Warszawie

2024

na podstawie podcastowego serialu reporterskiego “Śledztwo Pisma”

Dla jednej była szlifierką diamentów, dla drugiej przyjaciółką amerykańskich prawników, dla trzeciej słynną artystką. On z kolei był wpływowym prokuratorem, niekiedy szefem banku, a czasem po prostu ochroniarzem w supermarkecie… Głośna historia Agaty i Jana ma swój ciąg dalszy i wraca w spektaklu teatralnym.

„Czy kogoś zamordowano? Czy kogoś uprowadzono? Na podstawie jakiego paragrafu my mamy przyjechać?” – pytali policjanci. „Najbardziej niesamowita i nietypowa sprawa w mojej karierze detektywistycznej i policyjnej” – rozkładał ręce emerytowany szef CBŚ.

Spektakl śledczy w reżyserii Katarzyny Szyngiery, niedawnej laureatki Paszportu „Polityki”, powstał na motywach pierwszego sezonu podcastu „Śledztwo Pisma”, którego autorem jest reporter Mirosław Wlekły.

„To ona była reżyserką! I scenarzystką jednocześnie” – domyśla się jedna z ofiar. A może tylko „wykonawczynią pewnego planu”?

A co jeśli znany psycholog kryminalny ma rację mówiąc, że „trzeba najpierw samemu to przeżyć, żeby w pełni zrozumieć”?

Obsada

Karolina Adamczyk – Justyna

Grzegorz Artman – Reporter

Klara Bielawka – Córka

Aleksandra Bożek – Agata

Grzegorz Falkowski – Jan

Mamadou Góo Bâ – Władysław

Maria Robaszkiewicz – Centrum Pomocy Rodzinie

Zuzanna Rucińska – Producent (statysta)

Ewa Skibińska – Joanna

Oskar Stoczyński – Syn, Potwór firana

Julian Świeżewski – Fryzjer gwiazd, Profesor

Twórczynie i twórcy

reżyseria – Katarzyna Szyngiera

tekst – Katarzyna Szyngiera, Mirosław Wlekły

scenografia – Milena Czarnik

muzyka – Jacek Sotomski

kostiumy – Arek Ślesiński

reżyseria światła – Paulina Góral

operator – Michał Stajniak

asystentka reżyserki – Aleksandra Matlingiewicz

inspicjent – Zuzanna Rucińska

Trailer: https://youtu.be/r4COX4GO3u8

Grająca Agatę Aleksandra Bożek buduje bohaterkę na wskroś perwersyjną i nieprzewidywalną. Jej śmiech i lodowate spojrzenie przerażają. Jest tak niepokojąca i perfidna, że siedząc w pierwszym rzędzie, odczuwam dyskomfort. Jan Grzegorza Falkowskiego bywa z kolei wycofany, niepozorny i małomówny. Jego twarz prawie nie zdradza emocji. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy z zimną krwią nawiguje całą sytuacją, obmyślając z dystansu kolejne intrygi, czy sam też w pewnym momencie stał się kolejną ofiarą Agaty. (…). Skibińska i Bożek stworzyły (…) doskonały duet, ukazujący stopniowe grzęźnięcie we wzajemnym emocjonalnym uzależnieniu. Im bardziej Agata symulowała ból, tym bardziej Joanna czuła się odpowiedzialna za jej stan. Odsunięty na bok Władysław był wobec tej relacji całkowicie bezsilny.

Wiktoria Tabak, „Gazeta Wyborcza”

Oparty na podcaście śledczym spektakl, opowiadający o psychopatycznej skłonności do konfabulacji, a nawet bardziej – o ludzkiej podatności na manipulację. Rozgrywa się w pomysłowej i nietypowej scenografii, okazuje się być mocnym eksperymentem formalnym. Jest w nim miejsce i na prawie godzinny film, i na monologi odgrywane daleko od sceny, i na niezwykłe rodzaje obecności. A także: bardzo poruszające, prawdziwe nagrania wspomnień ofiar przemocy psychicznej i fizycznej.

Przemysław Gulda , Gulda Poleca, „Gazeta Wyborcza”

Autentyczna historia Agaty i Jana, niedoszłej zakonnicy i byłego księdza, jest historią o manipulacji i psychopatycznych osobowościach, które niczym wampiry wpijają się w życie innych ludzi, całkowicie ich od siebie uzależniając. (…). Ekipa aktorska zagrała znakomicie, dzięki czemu „Metodę na serce. Śledztwo” ogląda się z zaciekawieniem i rosnącym napięciem. Przeniesienie reportażu na scenę trzeba uznać za udane, wyszukane koncepcyjnie, choć nieoczywista w odbiorze dla widza, który z tą zagmatwaną historią spotka się po raz pierwszy dopiero na sali Powszechnego.

Marek Zajdler, „Nasz Teatr”

1989. Pozytywny mit

1989. Pozytywny mit

Katarzyna Szyngiera, Marcin Napiórkowski, Mirosław Wlekły

Znak 2024

Czy możemy mieć wreszcie pozytywny mit, który połączy Polaków? 

Od kogo Henryka Krzywonos usłyszała „Jak musisz, babo, to tul”? Dlaczego o zmianie ustroju rozmawiało się nad pomidorową? Jak Danuta Wałęsa zdobyła świniaka na święta, gdy Lech siedział internowany? Jaką cenę zapłaciła rodzina Frasyniuków za opozycyjną działalność Władysława? Twórcy obsypanego nagrodami musicalu 1989 podejmują próbę znalezienia pozytywnego mitu Solidarności. Proponują opowieść o przeszłości, która pomoże nam sprostać wyzwaniom przyszłości. Tu wielkie idee i marzenia splatają się z codziennymi wyzwaniami. Perspektywa bohaterów czasu przemian, zwłaszcza kobiet, przerzuca most między generacją Solidarności a pokoleniem milenialsów. 

To mądra reporterska opowieść, pokazująca, jak fascynujące są wydarzenia sprzed czterdziestu lat.

Jadą Haliki przez Ameryki

Jadą Haliki przez Ameryki

Agora 2022

180 tysięcy kilometrów przygody. Taką wyprawę mógł wymyślić tylko ktoś, kto podróżowaniu oddał całe serce!
Toni Halik nie przestaje fascynować dzieci i dorosłych! Tym razem z żoną Pieret i psem Łolim ruszają w niezwykłą podróż przez obie Ameryki. Mają do pokonania trasę z Argentyny aż na Alaskę i z powrotem. Oczywiście, co i rusz wpakowują się w kłopoty albo to kłopoty wpakowują się prosto na nich. Po drodze Toni i Pieret muszą choćby rozwiązać tajemnicę wulkanu, napoić „żebrzące drzewo”, uratować przed pumą zwierzęta w schronisku, pokonać autem przepaść i uciec przed bandytami. A to dopiero początek największej przygody ich życia, jaka czeka ich w Stanach Zjednoczonych. Przygody o imieniu… Ozana.
Po sukcesie książki „Przygoda dzika Toniego Halika” Mirosław Wlekły opowiada o dalszych losach słynnego podróżnika. W tworzeniu książki pomogły dzieci autora, które pokochały zakręconego Toniego, kiedy ich tata pisał jego bestsellerową biografię dla dorosłych „Tu byłem. Tony Halik”.
Tryskające kolorami i energią ilustracje, dzięki którym możemy towarzyszyć Halikom w podróży, namalowała Magdalena Kozieł-Nowak.


Nie nasz papież. Pontyfikat Jana Pawła II na świecie

Nie nasz papież. Pontyfikat Jana Pawła II na świecie

Filtry 2023

Jan Paweł II wciąż budzi ogromne emocje w polskim społeczeństwie, choć od jego śmierci minęły już dwie dekady. Publikacje o nim nie tylko polaryzują dyskusje, lecz niestety okazują się również pożywką dla teorii spiskowych wykorzystywanych w politycznych sporach. Nie naspapież Mirosława Wlekłego to pierwsza polska książka, analizująca pontyfikat Karola Wojtyły z szerszej, międzynarodowej perspektywy. Książka wyważona, znakomicie udokumentowana, która ma szansę zapoczątkować merytoryczną debatę na temat roli Kościoła w czasach, gdy na jego czele stanął konserwatywny Polak za główny cel stawiający sobie obalenie komunizmu. Mamy nadzieję, że upadek populistycznych rządów w naszym kraju będzie tej debacie sprzyjał, bo potrzebują jej zarówno katolicy, jak ateiści.

Mirosław Wlekły pokazuje przede wszystkim, że wbrew temu, co się sądzi nad Wisłą, za granicą od dawna surowo oceniano pontyfikat Jana Pawła II. Był to bowiem papież, który powstrzymał reformy zapoczątkowane przez Sobór Watykański II, a tym samym zaprzepaścił wysiłki swoich poprzedników pragnących zmodernizować Kościół. To za jego rządów wierni coraz bardziej odwracali się od religii zinstytucjonalizowanej, księża na potęgę zrzucali sutanny, malała liczba powołań. Choć to akurat najmniej bolesny skutek jego działalności. Wlekły w chłodny, rzeczowy sposób pokazuje uwikłanie Wojtyły w geopolitykę. Wybór na głowę Kościoła człowieka zza żelaznej kurtyny był przede wszystkim na rękę Stanom Zjednoczonym, które za wszelką cenę chciały utrzymać wojskowe reżimy w krajach Ameryki Łacińskiej. Wspierające biednych, oddolne ruchy, takie jak stworzona przez chrześcijańską lewicę teologia wyzwolenia, w oczywisty sposób zagrażały imperialistycznym interesom USA. Jan Paweł II miał dostać ultimatum z Waszyngtonu, że jeśli nie powstrzyma „rewolucyjnych” działań latynoamerykańskich księży, pomoc dla Solidarności zostanie przez amerykański rząd odcięta.

Wiadomo też, że papież finansował walkę z polską komuną pieniędzmi pochodzącymi od hierarchów Kościoła, którzy dopuszczali się ciężkich przestępstw. Kolumbijski kardynał Alfonso López Trujillo i założyciel meksykańskiego zgromadzenia Legion Chrystusa Marcial Maciel Degollado byli seksualnymi drapieżcami, wykorzystującymi i gwałcącymi nieletnich chłopców; Maciel napastował okrutnie także własnych synów. Trujillo, mający powiązania z narkotykowymi kartelami, doprowadził do licznych wydaleń ze stanu duchownego, zaginięć, a przypuszczalnie także śmierci ludzi Kościoła, którzy pomagali ubogim. Dziś wydaje się mało możliwe, by Jan Paweł II o tym wszystkim nie wiedział, awansując ich na coraz wyższe stanowiska. Jak wielu papieży przed nim, kierował się po prostu własnymi politycznymi interesami, a nie dobrem katolickiej wspólnoty i tych, którzy ją tworzą, zwłaszcza najsłabszych. Zaślepiony jednym celem, jakim była Polska, zupełnie nie rozumiał funkcjonowania reszty świata. Obwarowany w twierdzy dogmatów, z obsesją na punkcie seksualności, nie zezwalał na użycie antykoncepcji, a co gorsza w czasach epidemii AIDS krytykował użycie prezerwatyw, przyczyniając się do śmierci piętnastu milionów ludzi w Afryce.

Mirosław Wlekły rysuje portret człowieka w gruncie rzeczy ograniczonego w swoich poglądach, zamkniętego na dialog, autorytarnego, ale też pogubionego w wielu sprawach, który wspierał się rzeszą „miernych, ale wiernych” dworzan dbających o własne korzyści i profity. Rola Stanisława Dziwisza, który po ujawnieniu licznych zbrodni Maciela pozwolił, by ekstrawaganckie przyjęcie z okazji nadania mu godności kardynalskiej w 2006 roku sfinansował Legion Chrystusa, jest tu szczególnie ponura.

Papież Franciszek powiada, że anachronizm jest zawsze sprawcą zła. Że ocena postępowania Jana Pawła II przez pryzmat dzisiejszych czasów jest niesprawiedliwa. Bo dawniej skandale w Kościele po prostu się tuszowało. Czy jednak największym i najbardziej szkodliwym anachronizmem nie jest wyniesienie politycznego przywódcy Karola Wojtyły na ołtarze i obwołanie go świętym?

Świetny reporter napisał niezwykle potrzebną książkę. Patrzy w niej na pontyfikat „naszego” papieża z zupełnie innych punktów widzenia niż nasz. To  bardzo pouczające. I smutne. Jak wiele wysiłku włożył Jan Paweł II w odcięcie się od prawdziwych problemów tego świata!

Agnieszka Holland

Zbrodnia i występek, seks i pieniądze, prywata i polityczne interesy. Żywo  napisana, pasjonująca, chwilami szokująca opowieść reportera o mrokach  pontyfikatu JPII, której nie powinniście przeoczyć. 

Artur Domosławski

Górski. Wygramy my albo oni

Górski. Wygramy my albo oni

Znak 2022

Pierwsza biografia trenera Kazimierza Górskiego Początek lat 70., w polskiej piłce od II wojny światowej brakuje znaczących sukcesów. Kadrę obejmuje nowy trener. Niedługo cały piłkarski świat będzie patrzył na niego z niedowierzaniem. Trener Górski prowadzi reprezentację Polski do zwycięstw, które do dziś nie zostały powtórzone. „Im dłużej my przy piłce, tym krócej oni” czy „piłka jest okrągła, a bramki są dwie” to tylko niektóre powiedzenia, z których słynął. Choć wśród specjalistów od piłki wzbudzały uśmiech, kryło się w nich wielkie zrozumienie futbolu. –Nazywano go Sokratesem piłkarskiego świata. Jakie były tajemnice jego sukcesu? Dlaczego pomimo – jak sądzą niektórzy – nonszalanckiego stosunku do panujących reguł sięgał po najwyższe trofea? Co sądzą o nim byli piłkarze? Jak wyglądała jego droga z przedwojennego Lwowa na największe stadiony świata?

Mówią o książce:

Pietyzm, szczegóły, które autor wydobył, są dla mnie jako dla człowieka, który znał Kazimierza Górskiego, olbrzymim zaskoczeniem. Dotarł do takich osób, których my – dziennikarze sportowi nie znamy, a o wielu faktach nie wiemy. Tyle detali, tyle szczegółów, o wielu rzeczach nie wiedziałem. Pochłonęła mnie ta książka bez reszty. Czyta się ją z wypiekami na twarzy. To wiekopomne dzieło. Należało się Kazimierzowi Górskiemu.
Dariusz Szpakowski


Najlepsza książka o Kazimierzu Górskim jaką do tej pory czytałem. A przed lekturą myślałem, że wiem wszystko.
Stefan Szczepłek


Mistrz reportażu biograficznego bierze na warsztat legendę i daje nam fantastyczną opowieść o niezwyczajnym życiu.
Marcin Meller


Łza się w oku kręci podczas czytania tej książki
Martyna Myszke, “Lewa strona literki”

Piekło kobiet

Alba: – W piątym miesiącu zaczęłam rodzić, w domu, sama, z dwiema małymi córeczkami u boku. Starszą wysłałam, by zawołała sąsiadkę, naszą krewną. Zapamiętałam tylko to, że odcięła dziecku pępowinę, umyła je, po czym stwierdziła, że już za późno. „Dziecko nie żyje, Albo” – powiedziała. Poszłam do kościoła, gdzie mój wujek jest pastorem. A sąsiadka zawiadomiła policję. Dowiedziałam się o tym dopiero od adwokata. Policja aresztowała mnie w dniu pogrzebu. Była szósta rano, 24 grudnia. Zawieźli mnie na badania. Następnie na komisariat. Doprowadzili mnie przed sąd ds. dzieci. A stamtąd do więzienia. Wyrok? 30 lat. Pamiętam, że przeszedł mnie dreszcz, oblało mnie zimno. Zrzucono na mnie wszystkie możliwe winy, bez możliwości obrony. Byłam zdruzgotana. I pamiętam, że myślałam tylko o dziewczynkach.

https://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,28617285,pieklo-kobiet-w-salwadorze-zgwalcil-ja-brat-z-kolegami-gdy.html

Pięćset dni zarazy

Jako jedni z niewielu osób w Polsce pracownicy lecznicy na warszawskiej Woli od początku mają dostęp do strzępków informacji docierających do Europy. Dyrektorem placówki jest profesor Andrzej Horban, krajowy konsultant do spraw chorób zakaźnych. Odkąd ponad trzydzieści lat temu Amerykanie wpadli na pomysł, by dzielić się doświadczeniami w walce z HIV/AIDS, szpital jest członkiem sieci kilkuset ośrodków na całym świecie, które wymieniają dane na temat wszelkich chorób zakaźnych.

Dochodzi do niepomyślnego dla ludzi, a korzystnego dla wirusa splotu okoliczności. Im większa śmiertelność, tym mniejsza transmisyjność i odwrotnie. Profesor Horban stwierdzi później, że SARS-CoV-2 okazuje się przeciętniakiem. Choroba, którą wywołuje, nie jest tak śmiertelna jak w przypadku SARS-CoV-1, lecz przez to nowy wirus szybciej się rozprzestrzenia.

Nareszcie wolni

Niektórzy kategorycznie oświadczyli, że nigdy by z takimi ludźmi nie rozmawiali, a przedstawicielka stowarzyszenia, które uważałem za ostoję tolerancji, napisała, że nie uczestniczy ono w spotkaniach ze „skrajną prawicą”, nie dyskutuje z nią i w zamian zaproponowała zapoznanie się z raportem pełnym „przykładów nienawistnych wystąpień przedstawicieli Konfederacji”.

Ale im więcej słyszałem takich przestróg, tym bardziej mnie to frapowało. I tym więcej racji przyznawałem słowom Hochschild: „polaryzacja społeczeństwa i coraz bardziej widoczny fakt, że się po prostu nawzajem nie znamy, sprawiają, że zbyt często poprzestajemy na niechęci i pogardzie”.

Nareszcie wolni. Twarze Konfederacji

Listy na wolność

Listy na wolność

Teatr Nowy w Poznaniu

Na podstawie reportaży: Włodzimierza Nowaka, Justyny Pobiedzińskiej i Mirosława Wlekłego

Opracowanie dramaturgiczne i reżyseria: Roman Pawłowski

Muzyka: Krzysztof Kaliski

Projekcje wideo: Rafał Piekoszewski

Występują: Dorota Abbe, Paweł Binkowski, Janusz Grenda, Małgorzata Łodej – Stachowiak, Edyta Łukaszewska, Daniela Popławska, Maria Rybarczyk, Julia Rybakowska, Martyna Zaremba.
Spektakl powstał w ramach programu “Wielkopolska: Rewolucje”, którego organizatorem był samorząd Województwa Wielkopolskiego.
Premiera: grudzień 2013

 

 

Reportażyści związani z „Dużym Formatem”, magazynem „Gazety Wyborczej” – Włodzimierz Nowak, Justyna Pobiedzińska, Mirosław Wlekły oraz fotografka Agata Grzybowska – przez ponad miesiąc prowadzili warsztaty reporterskie z kobietami osadzonymi w Areszcie Śledczym w Lesznie. W areszcie, a zatem miejscu o szczególnej kondycji, związanej z tymczasowością, niepewnością, oczekiwaniem, tranzytowością. Warsztaty były szansą na skonfrontowanie się przez osadzone z ich wizją przyszłości i próbą poszukiwania języka, który to opisze. Były również przestrzenią rozmów o mechanizmach demokracji, współczesnej Polsce i świecie. W projekt wpisane zostały także, komplementarne do pracy z zakresu literatury faktu, zajęcia fotograficzne.
Te panie mówią, że wychodzą na wolność z życiem przeczytanym na nowo – mówi Agata Siwiak, kuratorka cyklu “Wielkopolska: Rewolucje”.

Gazeta Wyborcza
Paradoksalnie „Listy na wolność” pokazały bowiem, że to „wolność”, w obrębie którego instytucje takie jak Kościół, pomoc społeczna czy rodzina są niewydolne, może doprowadzić do osaczenia, z którego wyrwać może instytucja więzienia.

Joanna Jopek, „Polish Theatre Journal”

 

Smutek tropików

– Kto z was nie kochał księdza Alberta, niech podniesie rękę – głos mu się łamie, ręce drżą. Nazywa się Ramón Alceda Peralta. Ma 55 lat, jest stolarzem, coraz częściej brakuje mu pracy. W maju dowiedział się, że jego najmłodszego syna molestował ksiądz. Chłopiec chciał się zabić.

Ludzie z Juncalito patrzą na Ramóna, kiwają głowami. Bo w całym Juncalito nie ma chyba nikogo, kto nie kochałby księdza Alberta.

– Nikt nie ufał mu tak jak ja. Przez pięć lat za darmo pracowałem dla parafii jako kierowca – mówi Pedro Thomas Espinal, były burmistrz Juncalito.

– Uwielbialiśmy go – dodaje Roberto Rodriguez, przewodniczący rady miejskiej. – Rodzice zostawiali z nim dzieci, nikomu nie przyszło na myśl, że dzieje się coś złego.

– Dla mnie był jak brat. Ale jeśli naprawdę łamał prawo, nie zamierzam go bronić – dodaje Sergio Rodriguez, diakon, najbliższy współpracownik księdza Wojciecha Gila, którego w Dominikanie nazywano “Alberto”.

O tym, co robił z dziećmi ksiądz Gil, dowiedzieli się w maju. W sierpniu w telewizji usłyszeli, że po drugiej stronie wyspy, w stolicy – Santo Domingo – dzieci wykorzystywał inny polski duchowny, nuncjusz papieski.

Tam też ludzie ciągle nie mogą w to uwierzyć. Przecież – mówią Dominikańczycy – jeszcze niedawno nuncjusz pisał do Watykanu skargi na Roberta Gonzáleza Nievesa, arcybiskupa San Juan z Portoryko. Zarzucał mu m.in. ukrywanie księży pedofilów.

http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,14685317,Smutek_tropikow.html

 

Scroll to Top